Jak wiele zamków na tych terenach, Zamek Ogrodzieniecki również był wybudowany za czasów Kazimierza Wielkiego i doprowadzony do upadku przez Szwedów. Do teraz stoją tutaj ruiny otoczone z jednej strony lasem, z drugiej podchodzące pod miejscowość Podzamcze. Teraz pozostały tam tylko ruiny zamku – ale ruiny dobrze zagospodarowane 😉
Skalne Miasto

Wybierając się na wycieczkę miałem jak się okazało szczęście – nie było tłumów, mogłem więc spokojnie sobie pozwiedzać. Na miejscu byłem dosyć wcześnie, zamek nie był jeszcze otwarty dla zwiedzających. Niespiesznie obszedłem zamek wokół, pozwiedzałem tzw. „Skalne Miasto”, czyli skupisko wapiennych skał. Przy okazji, czy wiedzieliście, że Góra Janowskiego (czyli właśnie to miejsce) jest najwyższym szczytem Jury Krakowsko-Częstochowskiej? Mierzy sobie 516 m n.p.m. Dodatkową atrakcją jest umocnienie z czasów drugiej wojny światowej, które było ówcześnie obsadzane przez dwóch żołnierzy.


Katownia
W końcu dotarłem pod bramę zamku, gdzie zakupiłem bilet i mogłem wejść na dziedziniec. Trzeba przyznać, kawał placu. Mój wzrok powędrował jednak nie do samego wejścia do zamku, a nad stojące nieopodal drzwi. Wisiał tam napis „Katownia”. Zaraz też tam się udałem. W pierwszej chwili się zawiodłem – było zamknięte. Na szczęście usłyszałem krzyk z daleka „już idę otworzyć!”. Z zamku wychodziła właśnie pani z pękiem kluczy, którymi też zaraz otwarła wystawę. Bo też tak można to nazwać. Niewielka wystawa replik narzędzi tortur, wraz z opisem ich stosowania. Wiele się z tego nauczyłem. Do tej pory nie wiedziałem, że przy przecinaniu ofiary piłą na pół, należy powiesić ją za nogi, głową w dół. Wtedy krew spływa do głowy i ofiara dłużej cierpi.
Zamek

Z katowni poszedłem już do zamku, w pierwszej kolejności na Zamek Wysoki, pierwszą zbudowaną część całego kompleksu zamkowego. Ten odcinek trasy kończył się dosyć szybko, chociaż widoki z góry były ciekawe, zarówno na ostańce graniczące z zamkiem, jak i na resztę zamku. Z Zamku Wysokiego trasa prowadziła do sypialni Bonera (Bonerowie byli jednymi z właścicieli zamku), biblioteki (pustej) i następnie sali kredensowej. Z sali kredensowej przechodzę do wieży, na której jest punkt widokowy – niestety pogoda nie jest zbyt sprzyjająca, widoki są raczej marne. Po zejściu z wieży kontynuuję zwiedzanie – nie ma się za bardzo o czym rozpisywać, wszystko w ruinie (może dlatego, że są to ruiny zamku). Pod koniec zwiedzania docieram na kolejny dziedziniec „gospodarczy”. Tutaj pojawiają się zrekonstruowane krużganki, po których prowadzi część wycieczki. Szybko trafiam na Dziedziniec Pański, czyli miejsce w którym rozpoczynałem zwiedzanie zamku – i w ten sposób wycieczka dobiegła końca.

Na koniec chciałem Was zaprosić do przeczytania wpisu o wycieczce do Rabsztyna:https://scoutshout.pl/2022/11/16/zamek-w-rabsztynie/

W odpowiedzi na “Zamek Ogrodzieniecki”
[…] byłem ostatnio na zamku Ogrodzienieckim w Podzamczu. Nie pierwszy raz, dlatego tym razem wrzucam tylko to jedno (ale dobre!) zdjęcie […]