Tym razem wstałem o czwartej trzydzieści. W sobotę. I to sam z nie przymuszonej woli. Nie było to jednak takie bez sensu. Sobotnim celem było Pilsko, czyli drugi szczyt Beskidu Żywieckiego. Chciałem być na szlaku jak najwcześniej, mając nadzieję na uniknięcie tłumów. I udało się – na szlak wyruszyłem przed szóstą, i aż do schroniska na Hali Miziowej nie spotkałem żywej duszy.

Plan wejścia na Pilsko
Plan był dosyć prosty. Wyruszyłem z Korbielowa żółtym szlakiem aż na Halę Miziową. Stamtąd już miałem niecałe pół godziny na polski szczyt Pilska, na który wchodziłem czarnym szlakiem. Tak naprawdę dopiero od Hali Miziowej pojawiły się widoki, a im wyżej wchodziłem, tym było lepiej. Minąłem ostatnie wyciągi narciarskie i przeszedłem krótki kawałek przez las. Teraz zaczęło się strome, ale krótkie podejście. Kilkakrotnie przystanąłem i obróciłem się w drugą stronę, żeby popodziwiać widoki. Zrobiłem tu zdjęcie schroniska na Hali Miziowej i ruszyłem już na szczyt.

Szczyt Pilska
Po chwili znalazłem na polskim szczycie Pilska. Ponownie obróciłem się i spojrzałem za siebie. Przez chwilę zastanawiałem się, w jaki sposób ludzie potrafią rozpoznać z tej odległości kolejne szczyty górskie – sam tego nie potrafię. Jedyne co rozpoznałem, to Babią Górę. Po chwili ruszyłem dalej, mijając wielką tablicę z napisem „Granica Państwa”. Miałem jeszcze dziesięć minut drogi, i w końcu stanąłem na szczycie. Generalnie było EKSTRA! W sumie, kawał góry, na którą się wydrapałem! Zrobiłem krótką przerwę, kilka zdjęć i spojrzałem na zegarek. Było około dziewiątej.

I co dalej?
Schodząc z góry postanowiłem wdrożyć plan „B”. Zamiast iść z powrotem prosto do Korbielowa zahaczę „po drodze” o Trzy Kopce. To powinno przedłużyć wycieczkę o jakieś dwie godziny. Tak też zrobiłem – z Hali Miziowej poszedłem czerwonym szlakiem na Munczolik, Palenicę i w końcu trzy Kopce. Teraz spotykałem już coraz więcej ludzi. Po drodze widoki nie były jakieś wybitne – ot, zwykły szlak w lesie. A może byłem już zbyt rozpieszczony? W każdym razie, na Trzech Kopcach zrobiłem sobie chwilę przerwy i zacząłem powrót tą samą drogą na Halę Miziową.
Powrót do Korbielowa
Do Korbielowa wracałem szlakiem zielonym, który po jakiejś godzinie zmieniłem na czarny ten z kolei po jakichś czterdziestu minutach zmieniłem na niebieski, który doprowadził mnie prosto do samochodu. Cała trasa zajęła mi około ośmiu godzin, także było w sam raz.

Zdjęcia
No cóż, zdjęć za dużo nie zrobiłem. Jednak prawdą jest, że zrobienie ciekawego i oryginalnego zdjęcia w górach jest trudne. Wszystko zalatuje sztampą. Dodatkowo niebo nie było zbyt ciekawe, a dalsze góry były delikatnie zamglone. Z jednego zdjęcia jednak jestem zadowolony. Zdjęcie przedstawiające schronisko na Hali Miziowej, sfotografowanej podczas wchodzenia na Pilsko. Uznałem, że najlepiej będzie się ono prezentować w czerni i bieli – którą, jak zauważyliście, uwielbiam. Resztę zdjęć również postanowiłem pokazać monochromatycznie, żeby stworzyć jeden spójny set. Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam spodobają!

W odpowiedzi na “Pilsko”
[…] okazji zauważyliście, że po Pilsku jest to kolejny wpis utrzymany w tematyce czarno-białej? Chyba znajduję swój styl […]