Jakoś tak wyszło, że ostatni często wracam w skałki. Całkiem niedawno byłem na Żelazku. Tym razem wywiało mnie do Skarżyc, obecnie jest to jak mi się wydaje (ale może nie mam racji) część Zawiercia. Samochód zaparkowałem pod kościołem, skąd udałem się pieszo pod Okiennik Wielki. Kilkanaście minut drogi, i jestem. Po obejściu skałki wokoło, wydrapałem się na górę ja wysoko potrafiłem. Ze zdjęciami słabo – trzeba było wstać z samego rana. Mimo to kilka na pamiątkę zrobiłem i ruszyłem dalej.


Celem był zamek Bąkowiec, leżący na terenie ośrodka przemysłowego w Morsku. Droga była malownicza, i o tyle przyjemna, że wiodła zarówno przez lasy jak i otwarte przestrzenie. Po stosunkowo niedługim czasie droga zaczęła się piąć dosyć mocno ku górze. To znak, że już niedaleko. I faktycznie może minęło pół godziny, jak stałem pod zamkiem. Niestety, jest zamknięty dla zwiedzających, dlatego obszedłem go tylko dookoła. Oczywiście wpadło kilka zdjęć.


Pokręciłem się jeszcze chwilę, i już bez zwlekania wróciłem do Skarżyc, gdzie czekał na mnie mój samochód. No cóż – zdjęcia są słabe, ale tak jak mówię – trzeba było wstać wcześnie i załapać się na złotą godzinę. A tak musi być, jak jest 😉
