Kategorie
SUP

Jezioro Pluszne

Udostępnij:

Ostatni tydzień spędziłem na jeziorze Pluszne. Patrząc na mapę Googla dzieli się ono na jezioro Pluszne Małe i Jezioro Pluszne Duże. A co tam robiłem? Pływałem na SUPie, oczywiście ;). Samo Jezioro Pluszne Duże ma powierzchnię 908 ha, także było gdzie pływać.

Jezioro Pluszne – dzień pierwszy

Jezioro PLuszne

SUPa wyciągnąłem już pierwszego dnia, zaraz po przyjeździe. Nie zdążyłem nawet zjeść obiadu. W każdym razie wyruszyłem z plaży miejskiej we wsi Pluski na zachód. Okrążyłem trzcinowisko które znajdowało się jakieś 300 metrów od plaży i zakręciłem na północ. Popłynąłem pomiędzy samym trzcinowiskiem i wyspą która jest kolejne dwieście metrów dalej. Płynąłem bliżej środka jeziora, z daleka obserwując gęsto porośnięte zatoczki. Jakieś 3 kilometry dalej dopłynąłem do końca jeziora, przy którym znajduje się Leśnictwo Stawiguda.

Zaczynamy przygodę!

Jezioro Pluszne - gęste zarośla

Kolejnego dnia popłynąłem na Pluszne Małe. Tak naprawdę jest to duża zatoka znajdująca się na południowo- zachodniej Jeziora Pluszne Duże. Pogoda była super, praktycznie bezwietrznie i ciepło. Bardzo ciepło i słonecznie – konieczna była czapka. W każdym razie płynąłem dosyć długo, stosunkowo wąskim jeziorem. Na plażach i okolicznych ośrodkach wczasowych ludzi była masa. W końcu to była niedziela. I w końcu jezioro się skończyło. Wiedziałem jednak, że powinna być możliwość dalszego płynięcia. Po chwili znalazłem pośród trzcin wąską rzeczkę, którą popłynąłem dalej. Jak już wspominałem było wąsko. Po chwili przepłynąłem pod drogą, korzystając z niskiego mostku. Praktycznie wpłynąłem na teren ośrodka wczasowego leżącego po obu stronach rzeki ;). Dopłynąłem do kolejnego jeziorka i … zawróciłem. Było już późno, a jeszcze trzeba wrócić. Jutro przecież też jest dzień.

Jezioro Pluszne – Zatoka Księżycowa

Zatoka Księżycowa

W poniedziałek za to pogoda była jeszcze lepsza. Z samego rana zwodowałem SUPa i popłynąłem na południe. Tym razem jednak moim celem był wschodni brzeg jeziora, a dokładniej zatoka księżycowa. Jakieś sześć kilometrów w jedną stronę. Tym razem popłynąłem ubrany w czapeczkę, koszulkę i dłuższe spodnie. Poprzedniego dnia słoneczko zjarało mnie równo :). Niespiesznie wiosłowałem, od czasu do czasu wskakując z SUPa do wody i pływając wpław. SUP elegancko holowałem za sobą. Po wyjściu z wody chwilę opalałem się na SUPie (jakbym tego potrzebował).

W końcu dopłynąłem do wejścia do zatoki, zakręt o dziewięćdziesiąt stopni w lewo i jestem! Z początku nic specjalnego, ale po chwili mówię ŁAŁ!!! Widok wspaniały. Wysokie, gęsto porośnięte brzegi, czyste niebo i co ważne – zero ludzi. Po prostu pusto. Spędziłem tutaj dłuższą chwilę, skacząc z SUPa do wody, wylegując się i ćwicząc sztuczki na SUPie. Kilka razy wpadłem do wody. Z żalem wracałem na plażę w Pluskach.

Nie zawsze jest różowo 😉

Łabędź na Jezioro Pluszne

Przez kolejne dni pływałem dalej. Planowałem popłynąć na kolejne jezioro Kanałem Swaderki, tutaj jednak spotkało mnie rozczarowanie – w kanale nie było wody, a na pewno było jej za mało. Jezioro Pluszne potrafiło też pokazać pazur. Kiedy popłynąłem jeszcze raz do Zatoki Księżycowej wiało. Wiało konkretnie, w kierunku południowym. Także w kierunku na Zatokę płynęło się dobrze. Wręcz nie trzeba było wiosłować! Tak jak poprzednio kilkakrotnie wskoczyłem do wody, a następnie się opalałem. Było świetnie! Dopóki nie trzeba było wracać. Wiedziałem, że będzie ciężko, coraz bardziej wiało. UPS, tym razem wiało naprawdę mocno. Powrót zajął mi duuuużo czasu. Każda drobna przerwa powodowała, że wiatr zwiewał mnie z kursu. Nie poddałem się jednak i w końcu dopłynąłem. Uff.

Koniec końców, czy było warto?

gęsto porośnięte brzegi

Samego jeziora nie udało mi się opłynąć za jednym zamachem. Musiałbym poświęcić na to cały dzień, a i tak nie byłbym pewny, czy mi się uda. Przez ten tydzień nie udało mi się zajrzeć do każdego zakamarka jeziora. A właśnie te zatoczki były najciekawsze, wyspa na środku jeziora – to wszystko to była po prostu bajka! Naprawdę zachęcam Was do takich kilkudniowych SUPowych wypadów – podczas których wszystko idzie na luzie. I właśnie o to chodzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *