Kategorie
SUP

Kupiłem SUPa…

Udostępnij:

Kupiłem SUPa już jakiś czas temu, jakoś tak w połowie sierpnia. Pierwotnie w planach był kajak, jednak przeglądając sklepy internetowe natrafiłem na takie COŚ. Pierwsza myśl – bez sensu, na co to komu? Druga myśl – po spakowaniu mieści się w plecaku, można toto szybko napompować, może jednak coś w tym jest?

Zdecydowanie jest – uznałem po rozeznaniu tematu i przejrzeniu iluś tam filmików w internecie. Ot, jakaś para pływała po zalanych jaskiniach, jakaś grupa zorganizowała parodniowy spływ. Najbardziej jednak przekonała mnie Pani, która przepłynęła na Supie z Wielkiej Brytanii do Francji. Po obejrzeniu tego filmu wiedziałem, że muszę mieś taką dechę. Pozostało tylko wybrać któryś z modeli dostępnych na rynku. Już wtedy wiedziałem, że są deski All Round, Touring, Race. Później dowiedziałem się o jeszcze innych, ale to w sumie nieważne :). Podchodząc rozsądnie, nie byłem pewny czy jest to sport dla mnie, nie chciałem więc wydawać pieniędzy na najdroższy dostępny sprzęt. Nie chciałem też kupić jednorazowego dziadostwa. Najtańsze deski, jakie spotkałem, natychmiast odrzuciłem – nie było o nich żadnego info na grupach, jedynie opinie na sklepach i Allegro. Na Fejsie dużo pisało się o deskach z Lidla – jednak opinie były podzielone pół na pół. Aż w końcu, po dojściu do etapu „wszystko mi jedno”, zamówiłem deskę. Oczywiście na jej temat również opinie były różne. Zanim doszła, zamówiłem też dwa drybagi, czyli takie wodoodporne worki i wymieniłem baterie w moim wodoodpornym zegarku.

I wreszcie zobaczyłem, jakiego kupiłem SUPa

I przyszedł (po drobnej spinie z kurierem) w piątek. Wreszcie zobaczyłem jakiego kupiłem SUPa. Szybkie spojrzenie na prognozę pogody. W sobotę od 11:00 zapowiadają burze. Nie było więc wyjścia, pobudka o piątej. Parę minut po szóstej już byłem na Pogorii, kończyłem pompować dechę. Przemknąłem się między rybakami i zwodowałem supa. Udało mi się przepłynąć kawałek na kolanach, ostrożnie wstałem na nogi. Machnąłem parę razy wiosłem, kurde, płynę! To nie jest takie trudne! Popłynąłem dalej wzdłuż brzegu, pomalutku oswajając się z deską. Szybko jednak zauważyłem, że płynę wężykiem, dodatkowo ciągle zmieniając stronę wiosłowania. Z kolei próbując zawrócić, potrzebowałem baaaardzo dużo miejsca na akwenie. Jak to się mówi, pierwsze koty za płoty. Przepłynąłem spory kawałek, a widok wysp na Pogorii spowitych mgłą był przecudowny. Wybaczcie, że nie mam zdjęć, ale ciągle jeszcze walczyłem z deską ;).

Na koniec jeszcze jedna „ważna” informacja: burza przyszła, ale gdzieś tak o 15:00

Takiego właśnie kupiłem SUPa. Tutaj SUPowanie w Skarbienicach
Supowanie W Skarbienicach

W odpowiedzi na “Kupiłem SUPa…”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *