Kategorie
Fotografia SUP

Ptaków krzyk

Udostępnij:

Dawno nie byłem na tak „głośnym” wypadzie. SUPowałem po południu, szybki wypad na wyluzowanie. Po samej miejscówce nie spodziewałem się niczego szczególnego, a już na pewno nie spodziewałem się aż takiej ilości ptactwa. Głośnego, rozwrzeszczanego ptactwa, wypełniającego niebo i wszystkie zarośla wokoło. Ptaków krzyk nie przemijał przez całą wycieczkę.

Ptak w locie

Pływałem około dwóch godzin. Na szczęście na tym wyjeździe chciałem spróbować użycia teleobiektywu podczas SUPowania. Na aparat miałem założony obiektyw 70 – 300 mm, który okazał się strzałem w dziesiątkę.

Sam krajobraz nie był jakiś szczególny. Ot, woda, dookoła trochę drzew i krzaków. Godzina też nie była szczególnie dobra do robienia zdjęć. Ale ptactwo dopisało, ptaków krzyk niósł się z daleka. I chociaż starałem się do nich nie zbliżać, to ciężko było ich nie zauważyć. Ptaki widać było już z daleka, a ich krzyk był ogłuszający.

Ptaków krzyk niósł się już z daleka

Zacząłem fotografować. Niestabilność SUPa + teleobiektyw w pierwszym momencie sprawiły mi przykrą niespodziankę. Pomimo włączonej stabilizacji obrazu początkowo wszystkie zdjęcia wyszły poruszone. Zwiększyłem więc czułość ISO i skróciłem czas naświetlania. Efekt był natychmiastowy. Chyba pierwszy raz w życiu sfotografowałem ptaka w locie. A potem jeszcze raz i jeszcze. Niestety nie sprzyjała mi godzina. Niebo, które robiło jako tło było nieciekawe, a nabrzeżne kaczory niezbyt korzystnie oświetlone. Mimo to zrobiłem zdjęcia ptaków w locie, siedzących na gałęziach, a z bardzo daleka – ptaków siedzących na gniazdach.

ptaków krzyk, tym razem siedzących na gałęzi

Tak więc eksperyment skończył się następującym wnioskiem – Teleobiektyw na SUPie jest genialną sprawą! Planuję kolejny taki wypad, ale tym razem bliżej zachodu (lub wschodu) słońca!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *