Ja jednak mam pecha (możliwe, że jest to też taka pora roku). Kolejny raz wybrałem się na SUPa, wstając z samego rana, a po przybyciu na miejsce – mgła. Tylko, że nie taka jak w poprzednim wpisie (tym właśnie – https://scoutshout.pl/2022/11/30/supem-w-mgle/), delikatnie zamglony akwen. Nie, tym razem mgła była taka, że ledwo było widać koniec wiosła (przesadzam, ale tylko trochę). Wystartowałem z mojej ulubionej miejscówki na Pogorii IV, skąd zawsze były ładne widoki. Nie tym razem, tym razem nie było nawet widać wysp znajdujących się jakieś pięćset metrów dalej. Nie warto nawet wspominać o przeciwległym brzegu.
Płyniemy!

No, koniec marudzenia. Po zwodowaniu deski popłynąłem na wschód. Pomimo braku widoczności nawigacja była prosta – płynąć na słońce. W ten sposób dopłynąłem do wysp będących po przeciwległej stronie (wschodniej właśnie) akwenu. Trasa ta ma jakiś kilometr, dalej minąłem wyspy i skręciłem w lewo. Płynąłem ostrożnie, żeby nie straszyć niepotrzebnie ptactwa, które tym razem zgromadziło się bliżej wysp. Generalnie mnie to ucieszyło, wreszcie mogłem popłynąć wzdłuż brzegu, czego zawsze unikałem – właśnie dlatego, że nie chciałem straszyć biednych zwierzątek.

Cała wycieczka trwała jakieś dwie godziny. Mgła utrzymała się do końca, także powrót również wymagał nawigowania (w przypadku akwenu tej wielkości, szumne słowa) na podstawie słońca. I co, i tak mi się podobało 😉

2 odpowiedzi na “I znowu mgła!”
[…] w Przeczycach. Dawno nigdzie nie wyjeżdżałem, (będzie już ze dwa tygodnie, tutaj relacja: https://scoutshout.pl/2023/01/18/i-znowu-mgla/), poprzedni weekend spędziłem w krainie Morrowind (piszę o tym tutaj: […]
[…] Sosina – mały akwen, który opłynąłem w niewiele ponad godzinę. Wyjątkowych atrakcji nie stwierdzono. No cóż, byłem, widziałem, ale raczej już nie wrócę. Nie żebym żałował. W końcu musiałem sam się przekonać ;). Jednak, Sosina to nie jest wymarzona miejscówka na SUPa. Bywa i tak. Ale przy okazji zapraszam na wpis z SUPowania po Pogorii! […]