Kategorie
Wycieczki

Czupel

Udostępnij:

Sezon na góry się kończy… Pogoda robi się niepewna, żeby nie powiedzieć – pod psem. Na szczęście w sobotę miało być znośnie, więc postanowiłem skorzystać, póki jest szansa. Tym razem jako cel obrałem Czupel -najwyższy szczyt Beskidu Niskiego. Szczerze mówiąc, jest to taka niewielka góreczka, ale w internecie przeczytałem o rewelacyjnych widokach na Jezioro Międzybrodzkie.

Początek szlaku na Czupel

Początek tarsy na Czupel

Samochód zaparkowałem pod kościołem w Czernichowie. Ja to tam zawsze twierdzę że kościoły w górskich miejscowościach są spoko. Zawsze jest gdzie auto zostawić. W górę wyruszyłem niebieskim szlakiem przez Suchy Wierch i Rogacz na sam Czupel. Trasa zajęła mi niecałe dwie godziny, w czasie których planowałem pooglądać te wspaniałe widoki na Jezioro Międzybrodzkie. Przynajmniej przez chwilę. Ale szczerze mówiąc, jezioro było widoczne słabo, i to tylko przez chwilę. Nie była to wina pogody – która chociaż nie była wspaniała, nie była też zła. Szlak po prostu jest zarośnięty – typowy górski szlak w Beskidach. Ot, zwykły, przyjemny szlak na spacer po górach. Nie ma co narzekać.

Widok na jezioro międzybrodzkie
Widok na jezioro międzybrodzkie
jesień

Szczyt

Tak jak wspominałem, na sam Czupel dotarłem po około dwóch godzinach. Prawie na samym szczycie mój szlak (niebieski) przecinał się ze szlakiem czerwonym – dlaczego to ważne, napiszę za chwilę.

Czupel - szczyt
Szlak na Magurkę Wilkowicką
Szlak na Magurkę Wilkowicką

Na szczycie zrobiłem zdjęcie tabliczki – a co, w końcu to modne, a prowadzę blog fotograficzny ;), i poszedłem dalej. Nie chciałem jeszcze wracać, bo po tak długiej jeździe samochodem spacer był zdecydowanie zbyt krótki. Po około 45 minutach dotarłem na Magurkę Wilkowicką. Szlak na Magurkę był skrajnie typowy, niczym się nie wyróżniający. Jednak po drodze poczułem zapach spalin, w pierwszej chwili nie wiedziałem skąd pochodzący. Po chwili zobaczyłem w powietrzu szybowiec. No tak, zapewne ten szybowiec jakoś trzeba było na niebo zaholować. Sprawa jasna. Ale, na tym krótkim odcinku trasy przytrafiła mi się też jedna rzecz pozytywna – wyszło słońce! Przysiadłem więc sobie na chwilę przed schroniskiem na Magurce, wypiłem herbatę i zacząłem wracać. Początkowo tym samym szlakiem, ale po minięciu szczytu Czupla zmieniłem szlak z niebieskiego na czerwony. Pozwalało mi to od tego miejsca zrobić pętlę. Zawsze wolę tak, niż wracać tą samą drogą. W ten sposób moja trasa powrotna przebiegała szlakami niebieskim, czerwonym, żółtym i zielonym aż do samego samochodu.

szybowiec
szybowiec
Widok z zielonego szlaku
Widok z zielonego szlaku

Czy wejście na Czupel było jakieś super? Było ok. Nie ma w sumie co narzekać – z góry było wiadomo, że nie jest to jakaś wielka góra. Ale jednak, po przeczytaniu „internetów” liczyłem na lepsze widoki na trasie. Czyli to prawda, że nie powinno się wierzyć we wszystko, co jest napisane w internecie (pytanie, czy to ja mijam się z prawdą, czy inne strony, prawda?). Mimo wszystko, warto było pojechać – dosyć solidny spacer zrobiony, nowy (dla mnie) szczyt zdobyty, człowiek wyciszony. 🙂

Jeśli interesują Was moje wpisy i zdjęcia z innych wycieczek górskich – zapraszam np. do relacji z wejścia na Wielką Raczę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *