Wiecie jaka pogoda miała być w ostatni długi weekend? Kiepska, i to bardzo kiepska. Na szczęście, prognozy sprawdziły się jakby były przygotowane dla Alertu RCB ;). To znaczy, owszem burze się zdarzały, ale w maju to raczej nie jest nic nowego, prawda?

I biorąc to pod uwagę, zrobiłem sobie serię krótkich wycieczek rowerowych. Jakoś tak wypadało, że nigdy nie potrafiłem podjechać na „Zbiornik Racibórz Dolny”. Czyli na te parę lat temu wybudowane tereny zalewowe. To, że mnie tam jeszcze nie było, jest sprawą dosyć dziwną. Często przejeżdżam nieopodal, ale tego, co mam pod nosem, nie zauważam. Tym razem postanowiłem to zmienić. Nie chciałem jechać gdzieś daleko, zagrożenie burzami mnie zniechęcało, ale siedzieć w domu nie miałem zamiaru. I tak oto pojechałem.
„Znałem Trasę”

Trasę znałem dosyć dobrze. Jeszcze przed powstaniem polderu jeździłem w te okolice polnymi drogami do miejsca, w którym Odra rozchodzi się na Odrę, płynącą do miasta, i Kanał Ulgi.
Okazało się, że „znałem trasę” jest dobrym określeniem. Takim w czasie przeszłym. No nic, po dotarciu na miejsce stwierdziłem, że prawdopodobnie mogłem jechać asfaltową drogą, zamiast taplać się w błocie, jak za starych dobrych czasów.

Kanał Ulgi – tama
Oczom moim ukazała się spora tama, na którą można było wjechać rowerem. Otóż górą prowadzi droga rowerowa. Jak pomyślał, tak zrobił, i jechał sobie spokojnie. Aż sobie pomyślałem – ciekawe, czy można dojechać na moją starą miejscówkę? Zjechałem więc z drogi rowerowej i polną, ubitą drogą pojechałem wzdłuż kanału. I, dojechałem na miejsce. Prawie. Okazuje się, że moja miejscówka stała się wyspą :))). Tego się nie spodziewałem. Zrobiłem telefonem kilka zdjęć i zacząłem wracać do domu. Tym razem, postanowiłem skorzystać z tras rowerowych. Po drodze spotkała mnie jeszcze jedna niespodzianka. Most, po którym jak pamiętam jeździły samochody, został zastawiony betonowymi bloczkami. Rowerem przejedziesz, autem – nie. Co ciekawsze pod mostem płynął kiedyś Kanał Ulgi. Teraz tylko wyschnięte koryto.

Powiem tak – warto wracać w znane sobie strony, w ciągu paru lat wiele może się zmienić. Czasem na lepsze, czasem na gorsze 😉
Przy okazji zapraszam do relacji z wycieczki rowerowej w tych samych okolicach!
