Przemsza – lewobrzeżny dopływ Wisły, rzeka powstająca z połączenia Białej i Czarnej Przemszy. Według starego sposobu liczenia jej długość wynosi 24 kilometry, a według nowego – 88. Co ważne jest to rzeka dzika, nieuregulowana. Dopiero u jej ujścia do Wisły zaczyna się część żeglowna Drogi Wodnej Górnej Wisły.

Czy to znaczy, że dopiero na Wiśle można SUPować? Nie, można dużo wcześniej. Tak sobie przynajmniej pomyślałem i w sobotę rano zapakowałem SUPa do auta. Kierunek wyprawy – Kuźnica Błędowska, miejsce na Google Maps oznaczone jako „Most Białej Przemszy”. Ok, pod sam most nie dojechałem, ale zaparkowałem nieopodal. Szybkim marszem dotarłem nad mostek, i moim oczętom ukazał się zachęcający widok – dosyć szeroka rzeka, z eleganckim miejscem na zwodowanie SUPa.
Spływ Przemszą

Niestety, był to przedwczesny zachwyt. Przemsza już po kilkudziesięciu metrach zrobiła zakręt o ponad 90 stopni i zwęziła się. Znacznie. Właściwie stała się już mega wąska, do tego masa powalonych drzew zmusiła mnie do zastanowienia – czy dam radę to przepłynąć? No w końcu, jak nie ja, to kto? Płynę więc dalej, a wcale nie jest lepiej. Prawda jest taka, że więcej szarpię się z przenoszeniem SUPa nad zwalonymi drzewami, niż płynąc. Ciężko powiedzieć, żeby było to przyjemne, ale kilometry pokonuję. Powoli. Mimo to, Przemsza miejscami jest przyjemna. Nurt mnie ciągnie, nie muszę wiosłować, a jedynie trzymać kurs. Co jest dosyć trudne przy tych meandrach rzecznych. Nie raz uderzam w zwalone drzewo, przepływam pod nimi lub przenoszę deskę nad nimi. Ciągle wyczekuję momentu, w którym będzie lepiej. I wiecie co? Nie było :(. Dopłynąłem do celu, czyli do Rud, i zaparkowałem przy mostku. Przepłynąłem jakieś 7 km, zajęło mi to trzy godziny z jedną przerwą.

Przemsza – podsumowanie

No cóż, to nie była udana wyprawa. Więcej się szarpałem z pokonywaniem dystansu niż czerpałem z tego przyjemności. W pewnym momencie byłem już pewny, że SUP tego nie przetrzyma. Na szczęście się myliłem, takie pozytywne zaskoczenie. No cóż – fajnie było, co chciałem zrobić, zrobiłem, więcej się nie wybieram. Jeśli szukacie relacji z bardziej udanych spływów, zapraszam do tego wpisu!

W odpowiedzi na “Przemsza”
[…] planem koło mostu w Kłobukowicach. Pozostało dostać się do samochodu. I znowu, tak jak podczas spływu Przemszą byłem zmuszony do powrotu na piechotę. Zajęło mi to ponad dwie godziny, z SUPem na plecach… […]