W ten weekend pogoda była niepewna. A raczej pewna była pogoda brzydka. Zastanawiałem się, co ze sobą począć. Pojechać gdzieś w Jurę Krakowską? A jak będzie brzydko, to co? A zapowiadało się, że raczej będzie. I w końcu wymyśliłem – odwiedzę skansen w Parku Chorzowskim.
Skansen w Parku Chorzowskim

Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Tramwajem zajechałem pod Stadion Śląski, obok którego znajduje się skansen. Ok, kupiłem bilet i wchodzę. Zaraz też przed pierwszym budynkiem-eksponatem spotkałem tabliczkę informującą, że eksponaty są z Beskidu Śląskiego. Szybko obejrzałem chałupę z Istebnej i chlewik, idąc dalej minąłem kapliczkę. Następną grupę eksponatów szybko minąłem, była oblegana przez jakąś zorganizowaną wycieczkę. Udałem się dalej, a później wróciłem ;).
Fotografia
Chyba jednak nie ma sensu opisywać każdego eksponatu po kolei. Skupmy się na fotografii, przecież to blog fotograficzny, prawda?
Przede wszystkim, pojechałem tam z założeniem robienia zdjęć czarno białych. Uznałem, że będą pasować do tematyki, a poza tym lubię takie zdjęcia. Dodatkowo, z góry zakładałem, że będę fotografował obiekty tylko z zewnątrz. Wnętrza tych chat są starannie zaaranżowane przez pracowników muzeum, dlatego fotografia wystroju byłaby tak naprawdę „kradzeniem” ich pracy. Niestety – w środku jest zwykle na tyle wąsko, że nie sposób zmienić kąta fotografowanie. Tak więc zostało mi fotografowanie na zewnątrz. Trzecim założeniem było wykonanie zdjęć o wysokim kontraście.
W praktyce

Uważam, że zdjęcia mi się udały. Skansen w Parku Chorzowskim sfotografowałem całkiem dobrze. Oczywiście, można by kilka (całkiem sporo) rzeczy zrobić lepiej. Tutaj szerszy kadr, tam krócej naświetlić itd. itp. Część zdjęć nie ma tego kontrastu, o który mi chodziło. Wnioski wyciągam. Jest też kilka zdjęć, które zostawiłem w kolorze. Uważam, że nie mają one sensu w czerni i bieli, bo to kolor jest ich atutem. Nie publikuję ich tutaj, żeby utrzymać spójność całej serii. Robię tylko jeden, mały wyjątek.
Kózka
Wyjątkiem tym jest zdjęcie kózki. Zrobione ze sporej odległości, żeby mnie nie „bodła”. Kózka uciekła sobie z zagródki i z zadowoleniem wcinała zboże z pobliskiego pola. Po zrobieniu zdjęcia obszedłem ją szerokim łukiem. Niedużo pomogło. Kózka postanowiła zabawić się moim kosztem i mnie pogonić. Podbiegał z opuszczonymi rogami w moją stronę, a ja, nie wiedząc co robić krzyknąłem na nią. Zatrzymała się i z obrazą w oczach odeszła w swoją stronę. Widać to miała tylko być zabawa w ganianego, a ja wszystko popsułem :(.

A na zakończenie – prezentuję zdjęcia – bo w końcu to blog fotograficzny i o fotografii, zdjęcia muszą być 🙂




2 odpowiedzi na “Skansen w Parku Chorzowskim”
[…] mój wpis o wyjściu do skansenu w parku chorzowskim? Tym razem postanowiłem się wybrać do Śląskiego […]
[…] cóż, już kiedyś byłem w skansenie w Parku Chorzowskim. Ale kto mi zabroni jechać ponownie? A oto jedno ze zdjęć, które […]