Kategorie
SUP

Wschód słońca nad Pogorią

Udostępnij:

Sobota, godzina 5:20. Odzywa się budzik, tym razem jednak nie włączam „drzemki”. W końcu nie wstaję do pracy, sprawa jest poważna. Szybko się ubrałem, zebrałem spakowanego już SUPa i resztę szpargałów. Wsiadłem do auta, na dworze jeszcze ciemno. Cel jest jednak jasno określony – zobaczyć wschód słońca nad Pogorią.

Na parkingu okazuje się, że jest już kilku wędkarzy. Nie szkodzi, linia brzegowa duża nie wchodzimy sobie w drogę. Pompuję SUPa, schodzę z nim na wodę. Na plecach mam dwa drybagi, jeden z kurtką i kilkoma pierdołami, drugi, mniejszy – z aparatem. Ubrany jestem w buty turystyczne (zimowe) z Decathlona i dres (pełna profeska). Wcześniej wypatrzyłem sobie kupkę kamieni, po których planowałem wejść na deskę. W praktyce nie było to takie proste, przy próbie wejścia SUP zaczynał odpływać. W końcu jakimś dziwnym skokiem udało mi się znaleźć na pokładzie. Przez chwilę wprawdzie wszystko zawisło na włosku, ale udało się bez wpadnięcia do wody. Usłyszałem tylko krzyk wędkarzy „Ostrożnie, bo wpadniesz!”. No, odkrywcze stwierdzenie ale co tam.

Płynę. Prosto na wschód, na wyspy. Jeszcze jest szarówka, jednak po chwili świat zaczyna nabierać kolorów. Przede wszystkim fioletu i różu, zaczyna mi się podobać. Mijam pierwszą wyspę, pomału zaczyna wychodzić słońce. Wstaje wreszcie wschód słońca nad Pogorią. Krajobraz nabiera złotego koloru. Przede mną na wodzie stada ptaków. Skręcam, po co mam je straszyć? Robię jeszcze kilka zdjęć, i zaczynam płynąć wzdłuż brzegu. Po jakichś trzech godzinach od wypłynięcia znajduję się już koło parkingu.

Wita mnie krzyk panów wędkarzy „Jest, nie wpadł!”

SUP Pogoria IV

Zachęcam też do wpisu http://scoutshout.pl/2022/10/12/kupilem-supa/ W którym opisuję moje początki z Supowaniem.

W odpowiedzi na “Wschód słońca nad Pogorią”

[…] Powyższy wpis jest „prawdziwym” opisem eksploracji fortecy Indoranyon. Weekend minął mi właśnie w tych klimatach. Szaleni magowie, Dunmerowe fortece i przepowiednia Nerevara. Tak! Po latach wróciłem do świata Morrowind. Grałem od rana do wieczora, wykonując zlecenia dla gildii magów, wojowników a w wolnej chwili zbawiając świat. Nie potrafiłem się oderwać, od tej starej gry. Gry wydanej w 2002 drugim roku, czyli obecnie mającej już 21 lat (rocznikowo). I nie uważam, żeby był to weekend zmarnowany :). Jeśli jednak nie interesuje was ten temat, zapraszam do poprzednich wpisów – np. ten o górach https://scoutshout.pl/2023/01/04/turystyczna-gorka/ lub ten o pływaniu na Supie – https://scoutshout.pl/2022/10/19/wschod-slonca-nad-pogoria/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *